Coś nowego

Ostatnie dni mijają pod znakiem szkoły. Gonię się z czasem i mam dosyć dużo na głowie. Dużo dzieje się w moim życiu, a ja jeszcze nie zdążyłam się do tego przyzwyczaić. Dzisiaj wpadam tu tylko na chwilę- chcę po prostu napisać parę słów, dać znać, że tu jeszcze jestem. 
Oprócz pościgu za nauką i dobrymi ocenami zaczęłam przygotowywać się do Brązowej Odznaki Jeździeckiej PZJ. Muszę przyznać, że czekałam na to naprawdę długo, a wreszcie znalazła się okazja i aktualnie jeżdżę na cotygodniowe treningi. Muszę przyznać, że bardzo lubię to robić- jest to chwila odlotu, choć i tak często muszę plątać się między moimi myślami. 
Staram się rozwijać też moją pasję związaną z brush letteringiem- ostatnio wpadły w moje łapki pewne nowe gadżety, które są czymś, co mi się w tym przyda. Mowa tu o brush penach, water penach. Nie pokażę tutaj ich wszystkich, bo na to planuję jeszcze inny post, ale widzicie jedne z tych najnowszych.
Niedługo egzaminy, które nie wypadają mi z głowy- musicie trzymać za mnie kciuki! 




Organizacja na marzec

Chociaż marzec już się zaczął, ja przychodzę z małymi przydasiami na ten właśnie miesiąc. Porządna organizacja czasu i działań jest dla mnie bardzo ważna od jakiegoś czasu. Wszystko planuję w moim bullet journal'u, który od początku roku sprawdza mi się świetnie. Uważam, że dzięki temu mam wszystko dobrze zaplanowane i nie muszę myśleć czy o czymś nie zapomniałam. Przedstawiam Wam parę stron organizacyjnych w moim BuJo na marzec. Zrobiłam też właśnie dla Was kalendarz i listę "to do", które, jak myślę, są dosyć oryginalne, bo sama malowałam poszczególne elementy akwarelami. Mam nadzieję, że Wam się podobają!



 Lepsza jakość: KLIK
Lepsza jakość: KLIK

Brush lettering dla każdego

O brush letteringu wspomniałam ostatnio słowem w tym poście. Nie było to długie wywodzenie się na ten temat, dlatego właśnie tu jestem i piszę. W skrócie mówiąc chciałabym Wam dzisiaj zdradzić trochę faktów na temat brush letteringu. Na wstępie wspomnę, że nie jestem profesjonalistką, a dopiero się uczę, a to co do tej pory wiem- chcę przekazać Wam.
Brush lettering to odmiana kaligrafii, nazywany też kaligrafią nowoczesną. Polega na kreśleniu liter przy użyciu pisaka pędzelkowego, który ma mniej lub bardziej giętką końcówkę. Pozwala to manipulować linią i  ten sposób można pisać linie grubsze, jak i cieńsze.

Przedstawię Wam jak, gdzie i czym trenować tę odmianę kaligrafii.
Co musimy posiadać? Przyda się brush pen. Dla początkujących lepsze są te z twardą i zbitą końcówką, które spokojnie można opanować. Te z giętką są bardziej elastyczne, przez co manipulowanie staje się trudniejsze.

Ważne jest też to, żeby nie brać się od razu za pisanie długich esejów czy poematów. Warto zacząć od prostych ćwiczeń, które potem ułatwią kreślenie liter. Pamiętajcie, że warto jest ćwiczyć codziennie, aby się wprawić. Oto przykładowe:
Czcionki możecie testować i podpatrywać na dafont.com. Jest to strona na której podgląd danego słowa w wybranej czcionce jest możliwy. Ja mam parę ulubionych, a poniżej widzicie niektóre z nich. Ja najczęściej używam czcionki, którą sama zmodyfikowałam i dostosowałam do swoich potrzeb. Czekajcie, bo w związku z tym może pojawić się ciekawa niespodzianka... Zobaczę czy Wam się spodoba!
Zapraszam Was także na krótką zapowiedź mojego kanału, z którym mam nadzieję w najbliższym czasie jakoś ruszyć. To co na nim robię wskazuje też na to co będę tam pokazywać, ale nie ograniczę się tylko do tego!



Jesteście zaciekawieni tym tematem? Chcielibyście kolejny post, w którym przedstawię typy i firmy brush penów, które polecam? Koniecznie dajcie znać w komentarzu!

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej

Ostatnie dni spędziłam dosyć aktywnie, bo byłam na wyjeździe. Pojechałam z rodziną do Trójmiasta. Mimo tego, że pogoda była straszna jak na zwiedzanie, udało nam się trochę zobaczyć. Morze zimą wygląda zupełnie inaczej niż latem. Byliśmy w Centrum Nauki Experyment, wydaje się, że jest to mały budynek, ale okazało się, że mieści on w sobie bardzo dużo zagadek i doświadczeń. Oglądaliśmy też zabytkowe kościoły oraz poszliśmy na słynne molo w Sopocie. Były też mniejsze wyjścia, do sklepów, czy krótkie spacery. Niedawno wróciłam, muszę przyznać, że jestem naprawdę zmęczona. Przez większość spędzonego tam czasu padał śnieg, wiał mocny wiatr, a do tego minusowa temperatura. Mimo tego i tak spędziłam dużo czasu z rodziną i to chyba najbardziej się liczy. A jak Wy spędzacie ferie? Już je mieliście, a może jeszcze nie zaczęliście?





I JEANS I SHIRT I